W programie pobytu Grzegorza Napieralskiego w województwie kujawsko-pomorskim znalazło się spotkanie z samorządowcami lewicy w Mroczy. Znalazło się nieprzypadkowo.
Przewodniczący RP SLD w Nakle Piotr Hemmerling, otwierając spotkanie z G. Napieralskim zaznaczył, że szef SLD trafił do gminy małej, ale wielkiej duchem, jednej z pięciu w powiecie nakielskim, skupiającym w swej strukturze 1 gminę wiejską i 4 miejskie – Nakło, Szubin, Kcynię i Mroczę. W dwóch z nich burmistrzami są członkowie SLD. Poinformował G. Napieralskiego także o tym, że znajduje się w mateczniku Janusza Zemke, który stąd właśnie desygnowany był do kolejnych wyborów parlamentarnych, a w czerwcu br. skutecznie startował do Parlamentu Europejskiego i zdobył mandat z wielkim poparciem społeczeństwa powiatu nakielskiego.
Dorobek społeczny i gospodarczy Mroczy przedstawił burmistrz Wiesław Gozdek, jednocześnie przewodniczący SLD w gminie.

W spotkaniu uczestniczyli także przewodniczący RW SLD Krystian Łuczak oraz przewodniczący RM SLD w Bydgoszczy Łukasz Chojnacki.
W swoim wystąpieniu Grzegorz Napieralski wyraził uznanie dla dokonań samorządowców. Podkreślił, że dorobek, który mu zaprezentowano podczas spotkania (a wyświetlono także film to ilustrujący) zadaje kłam poglądom, które głoszą sceptycy, iż pod logiem i nazwą SLD nic dobrego zrobić nie można, że SLD jest organizacją zacofaną. Tutaj widać, iż pod dokonaniami SLD-owców podpisują się wyborcy.
- Czasami dajemy się zakrzyczeć, odebrać sobie palmę pierwszeństwa w kreowaniu rzeczywistości, a najgłośniej krzyczą w PiS-ie, bo boją się wyższych notowań lewicy, co taką formację jak PiS, niezdolną do koalicji, mogłoby zepchnąć na margines polityczny. Krzyczą także z PO, bo partia ta wie, że wygrała wybory przyciągając naszych wyborców, tych, którzy dali się omamić i oszukać obietnicami.

Jasno więc wynika, że warto bronić własnych przekonań i robić swoje.
Sojusz Lewicy Demokratycznej jest najdłużej na scenie politycznej (najpierw jako koalicja, a potem partia SLD). Mamy swój lewicowy program (choć - na szczęście na krótko - chcieliśmy go modyfikować w stronę centrum).
Przewodniczący SLD tłumaczył co to znaczy być lewicą. - Lewica, to nie tylko walka z bezrobociem, jak się powszechnie uważa, ale także edukacja – dobra i szeroko dostępna. Nawiązał do filmowej prezentacji pokazującej szkolę w Mroczy, dobrze wyposażoną. I ta troska o szkolę w Mroczy – to troska właściwa lewicy.
Tymczasem mamy w konstytucji zapisany równy dostęp do edukacji, ale realnie możliwości tego dostępu są bardzo zróżnicowane. Wielu ludzi nie stać na posłanie dziecka na studia. Inne możliwości mają tak samo zarabiające rodziny, np. mieszkająca w Bydgoszczy (wiele uczelni na miejscu) i w Mroczy, gdzie do normalnych kosztów studiowania trzeba doliczyć dojazdy lub akademik – tłumaczył Napieralski.

- Jestem wzruszony tym, co tu zobaczyłem – mówił. Podobnie interesujące działania przed wyborami samorządowymi opisał przewodniczący RM SLD w Bydgoszczy Łukasz Chojnacki, gdzie byłem dziś przed południem (mają dobrego kandydata na prezydenta miasta i kreują program wyborczy). To napawa optymizmem i możemy powiedzieć, że przyszłoroczne wybory to dla nas wielka szansa.
SLD ma wielki potencjał w postaci wspaniałych ludzi i mamy argumenty, tkwiące w dokonaniach na szczeblu samorządów i kraju.
Mamy dziś bardzo wielu świetnie przygotowanych polityków, którzy przeszli drogę przez samorządy do parlamentu, są nadal w wielu dziedzinach aktywni.
Samorządowcy pokazali, że potrafią walczyć o środki unijne, ale przede wszystkim mądrze rządzą. Nie możemy sobie dać wmówić, że lewica w kraju źle rządziła – przestrzegał szef SLD.
- Jak spojrzymy na lata 1993-1997 i 2001-2005, to dokonania lewicy są wyraźnie widoczne. Przypomnijmy sobie w jakim stanie przejęła lewica państwo. Dziś dziura budżetowa wynosi ok. 50 mld, a w roku 2001 było 80-90 mld, w 1993 było szalejące bezrobocie. Naszym rządom udało się wyprowadzić kraj z kryzysu i trzeba o tym przypominać.

SLD musi konsekwentnie bronić swoich prerogatyw, swoich spraw. Przykro jeśli także musimy się bronić przed szukającymi w nas przeciwnika byłymi członkami naszej formacji.
Wiele złego przyniosły komentarze dot. prac nad ustawą medialną. Myśleliśmy, że z rządzącymi można się będzie poważnie porozumieć, tymczasem D. Tusk po pięciu miesiącach pracy zrywa ustalenia w dwóch ważnych aspektach ustawy: telewizja i radio publiczne miały być neutralne światopoglądowo oraz w kwestii abonamentu. Myśmy forsowali zniesienie abonamentu i odpisywaniu określonych kwot na media publiczne od podatku.
G. Napieralski wyjaśniał także - czym się SLD różni od PiS i PO. - PiS jest formacją wsteczną i nie ma przyszłości w Polsce, natomiast Platforma Obywatelska ma w sobie dwa nurty – konserwatywny oraz liberalny i narażona jest na ich ciągłe pozostawanie w konflikcie.
SLD zaś ma wielką zaletę – kręgosłup ideowy, tylko w niektórych momentach o nim zapominamy i to jest nasza wada.
Przed nami długa droga, ale zwycięska – mówił G. Napieralski. Obserwując sukcesy partii w lokalnych działaniach w różnych regionach kraju, można powiedzieć, że tworzy się klimat sprzyjający wzrastaniu zaufania do lewicy.
- Przed nami kolejne kampanie wyborcze. Wiele emocji budzą wybory prezydenckie. Proponuję dużą wstrzemięźliwość w dążeniu do szybkiego wyłonienia naszego kandydata na prezydenta RP. Scena polityczna jest bardzo dynamiczna, obserwujemy nieustanne potyczki rywali D. Tuska i L. Kaczyńskiego. Musimy wpierw określić czego chcą Polacy i czego tak naprawdę my oczekujemy od kandydata. Musimy o tym dyskutować w kołach SLD. Dotychczasowe notowania SLD w granicach 10-12 proc. to ciągle za mało. Przed nami jeszcze dużo pracy, by wyraźnie ruszyć do przodu.
Fot. Ireneusz Nitkiewicz.
(not. gn, Bydgoszcz, 30 października 2009 r.)










